kajak canoe






Wszyscy w tej samej łódce - relacja z budowy
 

Żabi Kruk- własnoręcznie wykonane kanu.


Chęć budowy własnej łodzi kiełkowała we mnie dość długo. Dawniej miałem doświadczenia wodniackie na żaglach i spływach na kajakach i kanu.

Wybrałem Żabiego Kruka ze względu na łatwość transportu na dachu kombi oraz ze względu na to, że na krótkie wycieczki mogę zabrać do łodzi całą rodzinę. Moja wersja łodzi posiada dwa stałe i dwa wyjmowane siedziska (dla dzieci).

Akweny które głównie zamierzam przemierzać łodzią to dorzecze Wisły i sama Wisła powyżej Warszawy w okolicach mojej działki.


Zamówienie zestawu i realizacja przez HOBONET przebiegły bez zakłóceń. Rodzina przyjęła pomysł i dostawę zestawu z rezerwą.



Po dostawie sklejka została skwitowana jako tektura, a początkowe zainteresowanie dzieci i żony pracami w miarę postępu topniało.



Córka podrzuciła mi towarzystwo na czas prac.
 
Podczas pierwszych prac stwierdziłem, że doświadczenia  z modelarstwa balsowego są przydatne, ale skala zadania jest większa.


Nie doceniłem w informacjach że budowa pochłonie 100 godzin pracy.  To pół miesiąca na pełnym etacie. Moja budowa ciągnęła się od dostawy w maju do pierwszych prób na wodzie w sierpniu. Ponadto nie zaopatrzyłem się w stół i właściwe pomieszczenie do budowy łodzi.
Materiał złożyłem na osłoniętym balkonie zabezpieczając od wilgoci. Tam składałem panele. Połączenie pióro wpust  w panelach jest świetnym rozwiązaniem, aby zbudować sztywną łódź o długości 5 m z paneli, których długość jest ograniczona surowcem i możliwościami transportowymi.



Myślę że przydałby się wzorzec grzebienia o maksymalnej szerokości i wymiarze zero np. z PCV tak aby dla testowania połączenia nie sczepiać i rozczepiać dla przymiarki całych paneli. W trakcie łączenia oraz po jego zakończeniu należy mieć świadomość że panele a w szczególności połączenia są kruche, a z racji swojej długości mogą być przy przenoszeniu narażone na złamanie. W moim przypadku  jedno połączenie uległo złamaniu . Ucierpiały też pojedyncze pióra przy sczepianiu paneli,  te drobne uszkodzenia dały się łatwo naprawić.



Na szczęście wątpliwości co do budowy były wyjaśniane przez Hobbonet telefon od ręki.

Szycie układanie i klejenie  kadłuba robiłem na balkonie



Trochę kłopotów było z dziobem i rufą. Trudne było nacelowanie krawędzi paneli na siebie w obszarze dziobu i rufy i w dwóch miejscach nie wyszło to idealnie.



Kolejnym moim błędem było stosowanie wagi o rozdzielczości 10 g  to pozwoliło zmarnować nieco żywicy i pracy przy próbach klejenia które nie związały. W trakcie robót nabyłem śliczną wagę elektroniczną i dalej kłopoty ustały.
Dalsze prace czyli szlifowanie laminowanie i wykańczanie łodzi prowadziłem w zaprzyjaźnionym warsztacie powiększając  nieco bałagan tam panujący.




 Łódź musiałem jednak zdejmować i wrzucać „na lodówkę” co przy pracach realizowanych w pojedynczych godzinach nieco wydłużyło realizację.

Przy wykończeniu okazało się że chińskie ściski sprężynowe są słabe, pękają  co doprowadziło  podczas zastygania żywicy do  przesunięcia się listew usztywniających na krawędziach burt.
Listwy i połączenia do nosidła i do uchwytów maja obecnie nie powtarzalny, ale akceptowalny kształt.






 Reasumując zakres robót nieco mnie przerósł, ale dziś gdybym nie miał własnego kanu podjąłbym się budowy. Zapewne uniknąłbym kilku błędów i miał satysfakcję z własnoręcznie wykonanej łodzi.




« powrót
Copyright © 2004 HOBBO.NET, hosting gd.pl