kajak canoe






Brittsommar i Bleklinge
Tytuł jest po szwedzku, zapisany ze słuchu więc pewnie błędnie i znaczy; Babie lato w Bleklinge.
We wtorek 4.10.05 zapakowaliśmy z Jackiem Arsuga i Ulaka na samochód i ruszyliśmy do Karlskrony by przez kilka nieprzyzwoicie ciepłych i słonecznych dni pomyszkować po archipelagu Bleklinge.

Do Karlskrony przybywamy ok 9. rano. Pakujemy kajaki i w drogę

.Spojrzenie na oddalające się miasto.


Lądujemy na wyspie Gullo.


Obóz rozbijamy w zagłębieniu na szczycie granitowego pagórka, tak by złapać pierwsze promienie porannego słońca.


Widok na kajaki i obóz.


Niczym nie zmącony spokój.


Poranne pakowanie.


Gdzieś w Gasefjarden.


Przerwa w Torhamn, Jacek stwierdza że kajakarstwo jest piękne.


Opuszczamy Torhamn.


Mnie to się podoba.


Ungskar, 12. stałych mieszkańców.


Docieramy do Stenshamn, ponieważ jest jeszcze wcześnie, idziemy na spacer po wyspie Utlangan (następne 3 zdięcia).








Czwartkowy poranek nie wyglądał zachęcająco.


Przy takiej pogodzie lepiej robić zdjęcia niż wiosłować.


Mgła się podnosi, można ruszać.


Pomiędzy wyspami Handskarna.


To już październik więc ubrałem się odpowiednio.


Mikroporcik na Sturko.


I nasze kajaki zaraz obok.


W porcie rybackim Ekenabben. Niestety szwedzkich rybaków słońce rozleniwiło i żadnej ryby nie mieli.


Obóz na południowo-wschodnim krańcu Tjurko.


Gaz do kuchenki Coleman'a okazał się być mniej wydajny niż niby taki sam Merkill'a, i trzeba było zbudować piec.


Palenie w piecu.


Znowu widać Karlskronę.


W muzeum morskim na wyspie Stumholmen.


Jeszcze tylko spacer po przedmieściach Karlskrony.


I przepakowujemy się do samochodu.
W domu byliśmy o 8.rano w niedzielę 9.10.05


« powrót
Copyright © 2004 HOBBO.NET, hosting gd.pl